BISKUPIN - PODRÓŻ W PRADZIEJE

Powiększ W chacie przy głównej ulicy można skosztować podpłomyków. Ziarna bobu sa słodkawe w smaku, choć mniejsze od tych, do których przywykliśmy. Pasące się za ogrodzeniem zwierzęta stanowią dodatkowa atrakcję dla zwiedzających rezerwat archeologiczny w Biskupinie. Traktowane są one jak coś odrębnego, nie mające nic wspólnego z archeologią. Tymczasem nic bardziej mylącego. I uprawy, i hodowla to część realizowanego w Biskupinie programu archeologii doświadczalnej. Smak archeologicznych doświadczeń turyści mogą zaś poznać podczas wrześniowych festynów, które od 1995 roku tu się odbywają.


Powieksz A Biskupin przyciąga. Przyciągał zresztą zawsze. To stanowisko, odkryte przypadkowo przez miejscowego nauczyciela Walentego Szwajcera w 1933 roku, badane na początku przez słynnego profesora Józefa Kostrzewskiego, zajmuje szczególne miejsce na mapie archeologicznej Polski. Zarówno ze względu na wartość wykopalisk, jak i sytuację polityczną, która towarzyszyła badaniom od ich zarania. Biskupin uważany długo za osadę prasłowiańską stał się w połowie lat 30. XX wieku symbolem odwiecznej słowiańskości zachodnich ziem Polski. Do wyobraźni zwiedzających przemawiały od 1936 roku pierwsze rekonstrukcje osady wzniesione przez Ekspedycję Wykopaliskową na podstawie oryginalnych pozostałości grodu. Po II wojnie światowej rekonstrukcje te, zniszczone przez okupantów, odbudowano i powiększono.

Dawne dzieje zaciekawiają najmłodszych Na terenie liczącego 23 ha biskupińskiego rezerwatu odkryto ślady bytowania człowieka od starszej epoki kamienia aż po wczesne średniowiecze. Najbardziej jednak znana jest osada kultury łużyckiej z wczesnej epoki żelaza (niedawne badania wykazały, że jest ona starsza 0 200 lat niż dotąd sadzono, gdyż większość drewna użytego do jej budowy ścięto zima 738/737 roku p.n.e.) zbudowana na podmokłej wyspie (dziś półwysep) o powierzchni około 2 ha. Otaczał ją, zabezpieczający brzeg przed podmywaniem i utrudniający dostęp do osiedla, potężny falochron i równie potężny wał. Wewnątrz osady, wzdłuż ulic poprzecznych stało 13 rzędów domów o prostokątnym (czasem trapezowym) kształcie i powierzchni 79-90 m kw. Każdy dom składał się z przedsionka oraz izby, pośrodku której znajdowało się palenisko. Przyjmując, że w jednym domu mieszkała 7-10-osbowa rodzina, to w około 100 domach żyło od 700 do 1000 mieszkańców.

Powieksz Nie wiadomo dokładnie, kiedy i dlaczego opuszczono osadę. Jej teren został zalany i zamulony. Dzięki konserwującym właściwościom namułów i brakowi dostępu powietrza drewno w znakomitym stanie przetrwało do naszych czasów. Paradoksalnie, na zniszczenie narażone zostało po odkryciu - niszczy je wilgoć i zmiany temperatur. Dlatego po badaniach część wykopów z najcenniejszymi konstrukcjami została zatopiona ponownie i czeka aż zostanie znaleziona odpowiednia metoda ich konserwacji.



Zdjęcia (2 i 4): Stanisław Kałka