WENECJA - KOLEJKĄ DO... DIABŁA

Powiększ Ruiny weneckiego zamku najlepiej zwiedzać za dnia. Tu wciąż żywe są bowiem opowieści o "Diable Weneckim" odbywającym swą pokutę w lochach zamczyska. A któż chciałby się spotkać z duchem "Krwawego Diabła", czyli Mikołajem z Chociąży, herbu Nałęcz, na którego zlecenie w latach 80. XIV wieku wzniesiono zamek w Wenecji? Przez niemal 20 lat piastował urząd sędziego kaliskiego, ale źródła historyczne zaprzeczają jakoby ów przydomek otrzymał w zamian za surowe wyroki. Miejscowe legendy przypisują mu go za okrutne traktowanie swoich poddanych. Prawdopodobnie jednak otrzymał go za wyczyny w latach 1383-86, podczas wojny domowej między wielkopolskimi możnowładcami: Grzymalitami i Nałęczami.

Po śmierci Mikołaja zamek stał się własnością arcybiskupów gnieźnieńskich. Znakomicie ufortyfikowany miał bowiem bronić tej części Wielkopolski przed Zakonem Krzyżackim. Po pokoju toruńskim w 1466 roku stracił jednak na znaczeniu i zaczął popadać w ruinę. Dziś pozostały z niego fragmenty murów obwodowych oraz wewnętrzny dziedziniec.

W ciekawa podróż w przeszłość można wybrać się w Muzeum Kolei Wąskotorowej, znajdującym się w pobliżu zamku. Warto choć na chwilę przysiąść w stylowej poczekalni, by wczuć się w atmosferę podróży koleją sprzed wielu lat. A na zewnątrz prawdziwa stacja, ze wszystkimi urządzeniami i znakami kolejowymi, tyle że jakby wyjętymi z lamusa historii. Na wąskich torach stoją parowozy z lat 1899-1950, w starych wagonach obejrzeć można dawne mundury kolejarskie, narzędzia drogowe, wyposażenia wagonów osobowych i pocztowych. Największą jednak atrakcją jest urokliwa stara kolejka wąskotorowa kursująca latem między Żninem a Gasawą.