WYZWOLENIE PLESZEWA

Od połowy 1944 roku w Pleszewie dało się zauważyć działania okupanta świadczące o zbliżającym się zakończeniu II wojny światowej. Wojska niemieckie zaczęły prowadzić ewakuację sprzętu i magazynów żywnościowych. Zboże i mąka zmagazynowane były w budynku obecnego liceum ogólnokształcącego oraz w okolicznych szkołach podstawowych. Z frontu wschodniego przywożono rannych żołnierzy niemieckich do szpitali, które mieściły się w budynkach koszar, szkole nr 1 oraz u sióstr zakonnych.

Pod koniec 1944 roku na drogach wiodących do miasta coraz częściej spotkać można było małe grupy uciekinierów podążających na Zachód. Stopniowo grup tych było coraz więcej, a kulminacja nastąpiła w styczniu 1945 roku. Wówczas to korowody niemieckich uciekinierów zablokowały miasto. Słupek rtęci spadł poniżej minus 30 stopni Celsjusza. Na wozach poruszających się 4 km dziennie zauważyć można było wynędzniałych i przemarzniętych Niemców. Wielu z nich zmarło, a ich ciała pozostawiono w przydrożnych rowach i na ulicach miasta.

Przez Pleszew przeszła fala wycofujących się wojsk niemieckich, dezerterów i ludności cywilnej. Kilka dni przed oswobodzeniem miasta komisarz niemiecki wezwał do siebie urzędnika magistratu Ignacego Kaczmarka (po wojnie został starostą) i zapewnił, że nic nie grozi mieszkańcom Pleszewa, po czym zorganizował spotkanie ze wszystkimi pracownikami urzędu. Oświadczył wówczas, że historia wojny zmusza go do ewakuacji i opuszczenia Polski. Jest jednak głęboko przekonany, że powróci najdalej po 25 latach ponownie do Polski i wtedy dopiero nastąpi pokój taki, jakiego my Polacy byśmy sobie życzyli. Podziękował za pracę i z tupetem powiedział „do widzenia”.

Miejscowe urzędy niemieckie w tajemnicy ewakuowano, a tajne akta i poufne dokumenty spalono w kotłowni ratusza. Dokumenty Urzędu Stanu Cywilnego wywieziono w głąb rzeszy (po wojnie odnaleziono je w NRD). W sobotę 20 stycznia reszta cywilnej ludności niemieckiej opuściła miasto. Pospiesznie ewakuowano szpitale wojskowe. Następnego dnia rano na rynku pojawiły się oddziały wojsk niemieckich. Wśród pojazdów wojskowych wyróżniał się duży samochód ze stacja radiotelegraficzną. W budynku ratusza rozlokował się sztab niemieckiego wojska. Mieszkańcy widzieli, jak niektórzy żołnierze i oficerowie odpruwali odznaki i stopnie wojskowe ze swych mundurów. W jednej z sal ratusza opatrywali rannego w nogę niemieckiego oficera, który z determinacja kazał zniszczyć wiszący na ścianie portret Hitlera, nie szczędząc obelg i przekleństw pod adresem swojego wodza.

W poniedziałek 22 stycznia komendant policji niemieckiej wydał polecenie Józefowi Bierle, aby zorganizował „Samorząd Cywilny”, którego zadaniem miało być między innymi pogrzebanie zmarłych. Cztery ciała znajdowały się w budynku urzędu miasta, reszta oczekiwała na pochówek w kostnicy na cmentarzu ewangelickim. W tym dniu członkowie ruchu oporu AK wszczęli walkę z oddziałem wojsk niemieckich. Bitwa toczyła się na ulicy Podgórnej i w Nowej Wsi. Dostał się wówczas w ręce niemieckie komendant AK Brunon Nikolejzik, pseudonim Adam, a członek ruchu oporu Józef Krychowski zginął. Niemcy wzmogli czujność, obserwując okolice miasta z dachu ratusza. Na horyzoncie od strony wschodniej dostrzegli ciemne plamy. Uznali, że są to lasy, które według ich map znajdowały się w tych okolicach. Następnego dnia stwierdzili, że plamy te przemieściły się w kierunku zachodnim. W tym momencie byli pewni, że miasto okrążają wojska radzieckie i polskie. Strach i panika zapanowała wśród hitlerowców.

Komenda Wojskowa wydała rozkaz zmobilizowania polskich mężczyzn do budowy barykad na ulicach: Kaliskiej, Poznańskiej oraz Sienkiewicza. Zapory mające zatrzymać wyzwolicieli budowano do wieczora. następnego dnia rano budowniczych barykad przepędził ogień karabinów maszynowych. Urzędujący jeszcze w ratuszu oficerowie niemieckiego Sztabu Wojskowego nakazali rozstrzelać swoich podwładnych, którzy nie wykonali rozkazu wysadzenia w powietrze młynów parowych, elektrowni i innych obiektów strategicznych w mieście.

Od wczesnych godzin rannych 24 stycznia 1945 roku prowadzone były walki uliczne. Do wymiany ognia doszło w korytarzach budynków na ulicy Krzywej i Krzyżowej. Z chwilą, gdy czołgi radzieckie zajęły wyznaczone pozycje na ulicy Kaliskiej, dowództwo wojsk niemieckich przeniosło się do budynku przy ulicy Poznańskiej 46. Tam dokonano wyroku śmierci na dwóch żołnierzach niemieckich, którzy składali fałszywe telefoniczne meldunki. Hitlerowcy widząc nadciągające siły wojsk wyzwoleńczych skierowali się do ucieczki w kierunku Poznania, jednak było już za późno, gdyż zostali pojmani przez wojska radzieckie na trasie tuż za miastem. Pozostała część wojsk niemieckich zaciekle starała się bronić miasta.

Jeden z żołnierzy niemieckich pod groźbą rozstrzelania przez stojącego nieopodal oficera zmuszony został rzucić się wraz z ładunkiem wybuchowym pod pierwszy wjeżdżający na rynek czołg radziecki. Załoga czołgu poniosła śmierć. W miejscu tego zdarzenia dzisiaj znajduje się tablica pamiątkowa. Pociskami broni maszynowej i czołgów uszkodzono kilka domów, zniszczono sklep masarski i chłodnię miejską. Uszkodzona została sieć telefoniczna i elektryczna w całym ciągu ulicy Kaliskiej. W noc po wyzwoleniu spłonął budynek nr 16 znajdujący się na rynku.

Wojsko polskie oraz żołnierze I Frontu Białoruskiego i 7-go Korpusu Kawalerii Gwardii 33 Armii w godzinach popołudniowych 24 stycznia 1945 roku ogłosili wyzwolenie Pleszewa. W centrum miasta od strony północnej rozłożono 30-metrowy czerwony pas, będący znakiem rozpoznawczym dla samolotów radzieckich, świadczący o wyzwoleniu. Ogromna radość ogarnęła wszystkich pleszewian. Ludzie wpadali sobie w objęcia, nie szczędząc łez, tym razem były to łzy szczęścia.

Z domów powychodzili ci, którzy przez 5 lat ukrywali się. Ulice miasta i rynek pełne były wiwatujących mieszkańców. Słychać było strzały na wiwat i ryk syren. Dzwony kościelne biły na radość i zwycięstwo. W jednej chwili na budynkach ludzie wywiesili flagi narodowe. Polacy utworzyli Tymczasowy Zarząd Miasta i Gminy Pleszew. Wyznaczono zespoły ludzi w celu zabezpieczenia mienia przed grabieżą, usunięcia zniszczeń, odgruzowania ulic i pogrzebania zmarłych. Na drugi dzień po wyzwoleniu uruchomiono już pierwszą piekarnię. na czele organizatorów tymczasowych władz na terenie miasta stanął Jan Barański, natomiast w gminie Czesław Szuszczyński (pseudonim Konstanty).

Materiały zamieszczone w Życiu Pleszewa nr 4 (334) z dnia 23.01.2004r. napisane przez Wiesława Pluskotę na podstawie pamiętników Czesława Szuszczyńskiego